To orzeczenie opublikowano w SAOS. Tekst pochodzi z SAOS, dane osobowe zakrył sąd. SAOS ma tylko część orzeczeń, więc nie zawsze znajdziesz tu całą sprawę.
Zmiana albo uchylenie orzeczenia nie dowodzi błędu sądu. Brak wpisu nie znaczy, że orzeczenia nie zaskarżono: SAOS ma tylko część orzeczeń. Jak to liczymy
SAOS wylicza przepisy, które sąd przywołał w orzeczeniu. To nie musi być zarzut ani podstawa skazania.
Pokaż pełny tekst (17 926 znaków)
Sygnatura akt VI Ka 46/19 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 28 marca 2019 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie: Przewodniczący SSO Arkadiusz Łata Protokolant Dominika Koza po rozpoznaniu w dniu 19 marca 2019 r. przy udziale Rafała Buły Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Z. sprawy M. S. ( S. ) ur. (...) w miejscowości B. syna E. i J. oskarżonego z art. 35 ust. 1a w zw. z art. 6 ust. 2 pkt 10 w zw z art. 4 pkt 11 ustawy z dn. 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego w Zabrzu z dnia 29 października 2018 r. sygnatura akt II K 1432/18 na mocy art. 437 § 1 kpk , art. 636 § 1 kpk 1. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok; 2. zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa wydatki postępowania odwoławczego w kwocie 20 (dwadzieścia) złotych oraz wymierza mu opłatę za II instancję w kwocie 400 (czterysta) złotych. Sygn. akt VI Ka 46/19 UZASADNIENIE Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje. Apelacja obrońcy nie jest zasadna i na uwzględnienie nie zasługuje. Sąd odwoławczy nie doszukał się najmniejszych podstaw do odmiennych aniżeli Sąd I instancji oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, ani też do podważenia ustaleń faktycznych i ocen prawnych poczynionych w postępowaniu rozpoznawczym. Sąd Rejonowy starannie i w prawidłowy sposób przeprowadził postępowanie dowodowe, a wyczerpująco zgromadzone dowody poddał następnie należytej analizie oraz ocenie, wyprowadzając z kolei trafne i logiczne wnioski końcowe. Tok rozumowania i sposób wnioskowania Sądu jurysdykcyjnego przedstawiony w części sprawozdawczej zaskarżonego wyroku jest prawidłowy i zgodny ze wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego. Nie przekroczono przy tym ram swobodnej oceny dowodów, jak i nie popełniono uchybień tego rodzaju, że mogłyby one spowodować konieczność uchylenia wyroku i przekazania sprawy do rozpoznania ponownego. Sąd orzekający wskazał na jakich oparł się dowodach, dlaczego dał im wiarę oraz wytłumaczył z jakich przyczyn odmówił wiary oskarżonemu. Także pisemne motywy orzeczenia odpowiadają wymogom formalnym zakreślonym przez obowiązujące przepisy prawa, co umożliwia kontrolę instancyjną. Nie uległo wątpliwości, iż w toku badania weterynaryjnego stwierdzono w dniu 5 czerwca 2017 r u psa imieniem F. (vide: k 55-57) cały szereg dużych i małych ran w obrębie głowy, szyi i lewej kończyny miednicznej. Rany te były zainfekowane, zabrudzone sierścią, ziemią i materiałem roślinnym. W przypadku rany lewego uda rozwijał się proces martwicowy tkanek. Rany te wymagały obfitego przepłukania i oczyszczenia, odświeżenia tkanki podskórnej, a w odniesieniu do obrażeń kończyny wręcz usunięcia pasa skóry dotkniętego martwicą. W zakresie największych ran doszło do ich zamknięcia materiałem niewchłanialnym, założono też szwy i dreny. Wedle zaleceń lekarskich wskazane było podawanie zwierzęciu antybiotyków powyżej 10 dni, usunięcie szwów powyżej 14 dni, założenie psu kołnierza ochronnego do czasu zdjęcia szwów, a nadto dokonywanie – najmniej początkowo – codziennych kontroli. Lekarz weterynarii przewidywał możliwość licznych komplikacji. Oskarżony tymczasem nie zgodził się z diagnozą weterynaryjną i nie dysponując jakimkolwiek w tym zakresie wykształceniem zanegował zalecenia, a nadto odmówił pobrania leków. Nie mogło również budzić żadnych zastrzeżeń dowodowych stwierdzenie ciężkiego stanu przywiezionego do lecznicy weterynaryjnej z interwencji w dniu 13 września 2017 r – do pilnego opatrzenia – psa imieniem A. . Lekarz weterynarii po badaniu wskazał wówczas liczne zakażone i pokryte ziemią rany z wyschniętą powierzchnią oraz posokowatym wysiękiem. Zwierzę silnie kulało na lewy przód i prawy tył. Stwierdzono niezborność i bolesność pachwiny prawej i brzucha, duże rany darte w prawej pachwinie, bardzo głęboką ranę rozrywającą mięśnie uda od strony przyśrodkowej z ogromną strefą martwicy. Rana była głębokości około 10 cm, zabrudzona ziemią, trawą i posoką. Tkanka przybrała czarną barwę, cuchnęła wręcz martwicą jak zwłoki. Z rany wylewała się ogromna ilość krwisto – posokowatej wydzieliny. Stwierdzono poza tym dwie głębokie rany darte na prawym boku – zakażone i pokryte ziemią z oderwaną od podłoża skórą wokół ran. Nadto na lewym boku – pokrytą ziemią, zakażoną i wysuszoną ranę pourazową wielkości 2/3 dłoni powodującą przepuchlinę brzuszną. Dalej – liczne rany kąsane okolicy szyi, głowy i kończyn, okolicy przyodbytowej, okolicy sromu – zakażone i pokryte ziemią. Następnie – rozerwane na dwie połówki i pogryzione ucho lewe – zakażone i pokryte ziemią oraz mniejsze rany kąsane ucha prawego. Zwierzęciu wykonano zabieg operacyjny z użyciem narkozy, wycięto zmienione tkanki, obficie wypłukano i wyczyszczono rany, założono dreny i szwy, zastosowano leki. Zalecono przy tym antybiotykoterapię przez 14 dni, kołnierz minimum przez 14 dni i płukanie ran. Dokumentacji medycznej towarzyszył drastyczny w swej wymowie materiał fotograficzny obrazujący stan psa w chwili przyjęcia do kliniki (vide: k 2-8). Z uwagi na zakres urazów i nieudzielenie pomocy we właściwym czasie zwierzę nie przeżyło. Dotkliwe i zaniedbane urazy stwierdzono również u dwóch odebranych M. S. dnia 15 lutego 2018 r suczek o imionach: W. i I. . Pierwsza z nich posiadała olbrzymi ubytek górnej prawej wargi i prawego kąta warg. Rana objęta była stanem zapalnym z obfitym wysiękiem ropnym tworzącym strupy na jej powierzchni. Ranę oczyszczono. Potem zaś tkanki nie rokujące przyrośnięcia usunięto w drodze zabiegu operacyjnego. Zalecono podawanie antybiotyków powyżej 7 dni, codzienną toaletę rany i noszenie kołnierza. U drugiego zwierzęcia zdiagnozowano brak nosa od około 5 miesięcy – ubytek lusterka nosa i wargi górnej. Przez ranę widoczne były siekacze szczęki. Rana powyższa uległa już wygojeniu w chwili badania. Zauważono ponadto stan zapalny skóry szyi po stronie prawej – stare rany w trakcie gojenia, włosy pozlepiane wysiękiem ropnym, a także w lewej małżowinie usznej zagojoną ranę tworzącą rozstęp około 3 cm. Wykonano toaletę ran i zaaplikowano leki (vide: k 28-33). Stan psów obrazowała przy tym dokumentacja fotograficzna (vide: k 35-45). Rany psa F. powstały – stosownie do stanowiska lekarza badającego – powyżej 24 godzin od momentu badania. Z kolei, co podkreślał powołany w sprawie biegły lekarz sądowy z zakresu weterynarii – pies A. wymagał natychmiastowego leczenia celem ratowania jego życia. Obrażenia opisane w karcie informacyjnej z (...) w Z. były rozległe i wprost zagrażały życiu zwierzęcia. Zasadnicza ich część były to urazy dawne, powikłane, co pogorszało stan psa (martwica tkanek), toteż interwencja lekarza weterynarii pozostawała niezbędna, by ratować życie zwierzęcia i skrócić jego cierpienie. Czarna, dotknięta martwicą i cuchnąca tkanka przekonywała, że rany nie były świeże oraz nie powstały podczas polowania, po którym pies został odłowiony przez pracownika schroniska. Proces martwiczy tkanek jest bowiem procesem przebiegającym w czasie, zaś opis urazów i fotografie wskazywały na jego zaawansowanie. Nie wchodziło w rachubę, by urazy te zaistniały dobę lub dwie doby po polowaniu. Nic zarazem nie dawało podstaw, by przyjmować, że oskarżony udawał się z psem do lekarza. W odniesieniu do psów o imionach: W. i I. biegły dostrzegał znaczne rozbieżności w zakresie opisu obrażeń obu zwierząt przedstawionego przez lekarza dokonującego badań w (...) w Z. (i wspartego materiałem fotograficznym) w porównaniu do treści dokumentacji z gabinetu (...) – dostarczonej przez M. S. . Przykładowo, w tej ostatniej jest mowa – gdy chodziło o uszkodzenie wargi – zaledwie o ciągłości skóry. Wykonane fotografie przemawiały natomiast za prawidłowością rozpoznania w (...) w Z. . Dotyczyło to suczki W. . Identycznie odnośnie suczki (...) materiały z gabinetu (...) zawierały błędy, co do wieku, maści i oznakowania psa. Odmienny od faktycznego (uwidocznionego na zdjęciach) był też opis obrażeń zwierzęcia, gdyż wymieniono tu uszkodzenie chrząstki nosa w części grzbietowej i bocznej, nie zawarto zaś informacji na temat uszkodzenia wargi. Tymczasem materiał fotograficzny zezwalał na weryfikację rzeczywistego wyglądu psów i stanu ich obrażeń, a zarazem wskazywał na rzetelność i trafność rozpoznań dokonanych w (...) w Z. . Treść dokumentacji pochodzącej z gabinetu (...) uprawniała wprost do wniosku, iż wystawiający ją lekarz nie przebadał zwierząt i poprzestał w zakresie diagnozowania oraz wyboru leków na fragmentarycznym i nieadekwatnym do faktów opisie urazów, jakich doznały psy – przekazanych przez właściciela. Stan suczek: W. i I. wymagał podjęcia leczenia oraz interwencji lekarza weterynarii. Zwierzęta poza bliznami posiadały otwarte rany. Nie były to rany świeże i leczone, nie nosiły śladów zabiegów chirurgicznych. Rany pozostawały brudne, objęte procesami zapalnymi, nieoczyszczone. Urazy ujęte na zdjęciach z całą stanowczością wymagały natomiast oczyszczenia (tj. usunięcia ziemi, brudu, włosów, ciał obcych) oraz opracowania (usunięcia martwych tkanek) i ewentualnie szycia. Następnie zaś psy winne były być leczone przez lekarza weterynarii. W. i I. nie zostały zaś poddane opiece weterynaryjnej, gdyż o takiej w żadnym razie nie mogła świadczyć dokumentacja z gabinetu (...) . Biegły lekarz weterynarii ocenił ponadto, że w przypadku suczki I. do ubytku tkanek doszło około 5 miesięcy przed badaniem zwierzęcia w (...) w Z. (zatem przed dniem 15 lutego 2018 r). Dokumentacja medyczna dostarczona przez M. S. była natomiast datowana na 6 stycznia 2018 r. Tym bardziej świadczyło to o jej nierzetelności. Sąd Okręgowy nie doszukał się najmniejszych podstaw, by kwestionować opinię biegłego. Również i obrońca – poza jej ogólną kontestacją (co oczywiście nie wystarczało dla skutecznego podważenia wiarygodności biegłego) – nie przedstawił żadnych skonkretyzowanych zarzutów i argumentów mogących przemawiać na jej niekorzyść. W efekcie słusznie oceniono ją w pierwszej instancji jako pełnowartościowy materiał dowodowy. To natomiast zezwalało na przyznanie pełnej wiarygodności zeznaniom świadka P. W. oraz jego ustaleniom i diagnozom opisanym w dokumentach sporządzonych w (...) w Z. . Biegły w istocie potwierdził rozpoznania oraz oceny weterynaryjne świadka. Oskarżony zaś – co w apelacji powiela obrońca – tylko we własnym mniemaniu „podważył kompetencje” P. W. . Podsumowując, wszystkie cztery psy wymagały zbadania przez lekarza weterynarii, opatrzenia i wręcz zabiegów chirurgicznych, a następnie systematycznego leczenia i opieki w wykonaniu lekarza wspomnianej dziedziny. M. S. im tego nie zapewnił, świadomie dopuszczając tym samym (rodzaj i rozległość urazów był bowiem widoczny „gołym okiem” – również dla zupełnego laika, ich skutki – wysięki i zapach w przypadku martwicy i stanów zapalnych ran – tym bardziej) do zadawania zwierzętom bólu i cierpienia. W żadnym wypadku nie było dostateczne – zważywszy zakres i stopień komplikacji czynności lekarsko-weterynaryjnych, które były niezbędne, a wręcz zabiegów typu chirurgicznego (co opisano na wstępie) – ograniczenie się oskarżonego (i to w odniesieniu do niektórych tylko psów) do jednorazowej wizyty u weterynarza (przyjmując nawet jego wersję) bez zwierząt i przy zaniechaniu bezpośrednich badań oraz opatrzenia, gdzie ich stan przedstawił on wybiórczo i niedokładnie. Nie do przyjęcia pozostawało natomiast amatorskie „leczenie” psów w wykonaniu S. w bezpodstawnym przekonaniu o własnych umiejętnościach i doświadczeniu. Dokumentacja z (...) w Z. dobitnie wskazywała w połączeniu z materiałem fotograficznym jakie były tego praktyczne skutki. Dowody te na kanwie opinii biegłego nakazywały ponadto wykluczyć podawane przez oskarżonego okoliczności, a zwłaszcza czas powstania poszczególnych urazów. Na rażące zaniedbania wskazywała wreszcie śmierć jednego ze zwierząt jako następstwo braku właściwej pomocy i opieki weterynaryjnej we właściwym czasie. Trafne było również przyjęcie utrzymywania przez M. S. – psów w niewłaściwych warunkach bytowych i rażących zaniedbań w tej mierze. Nie rozchodziło się tu bynajmniej wyłącznie o ogólną estetykę kojców, czy nawet brak stałego dostępu zwierząt do wody, do jakich to zagadnień stara się sprowadzić przedmiotową problematykę obrońca. Kojce bowiem były nie tylko zaniedbane w sensie estetycznym, lecz nade wszystko ich budowa i konstrukcja stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla przebywających w nich psów. W materiale fotograficznym uwidoczniony został obraz kojców ze ścianami połatanymi fragmentami innych krat, gdzie do środka wystawały niezabezpieczone końce drutów umieszczone na wysokości, do jakiej sięgały zwierzęta (vide: k 46-49). Z punktu widzenia znamion przypisanego oskarżonemu przestępstwa nie miała znaczenia przyczyna i powód utrzymywania powyższego stanu rzeczy. Przykładowo -długotrwałość postępowania spadkowego i nieopłacalność inwestycji w remont oraz modernizację przed jego zakończeniem. Nie budziło zatem dla Sądu odwoławczego wątpliwości, że oskarżony zrealizował wszystkie ustawowe znamiona przypisanych mu występków, działając z zamiarem bezpośrednim. Odnosząc się jeszcze do opinii biegłego, biegły oczywiście nie powinien był wypowiadać się w materii ocen prawnych badanej przez siebie problematyki i opinia w swym końcowym fragmencie przekracza zakres uprawnień biegłego. Nie powodowało to jednak automatycznie pozbawienia wiarygodności stanowiska biegłego w warstwach dla lekarza weterynarii – merytorycznych. Ocen faktycznych i prawnych w przedmiotowej sprawie nie była ponadto w stanie przekreślić zebrana w trakcie procesu dokumentacja pochodząca od M. S. . Dokumenty medyczne z gabinetu (...) – o czym była już mowa – nie były rzetelne w tym sensie, iżby przedstawiały rzeczywisty stan zdrowia psów i nie powstały w następstwie zbadania zwierząt, a tylko wybiórczych opisów oskarżonego. Nie miało przeto znaczenia przesłuchiwanie w charakterze świadka lekarza weterynarii, który ją sporządzał. Zwłaszcza w obliczu bezczynności w sferze inicjatywy dowodowej w tym zakresie ze strony oskarżonego i jego obrońcy w postępowaniu przed Sądem Rejonowym. Po wtóre, karta przeglądu hodowli psów wystawiona przez (...) (...) (vide: k 71-74) oraz protokoły kontroli miotu (vide: k 75-78) dotyczyły zupełnie innych okresów czasu, aniżeli okres objęty ramami aktu oskarżenia i zapadłym wyrokiem, toteż niczego dosłownie nie przesądzały. Chodziło przy tym o momenty czasowe nader znacznie cofnięte wstecz w porównaniu do badanych zaszłości, a to o luty 2015 r, kwiecień 2011 r, kwiecień 2010 r i październik 2016 r. Co więcej pierwszy ze wspomnianych dokumentów (karta przeglądu hodowli psów) wystawiona jakoby w dacie 9 lutego 2019 r opisuje między innymi stan matki z młodymi, gdzie wskazano jakie zabiegi podejmowane były względem szczeniąt i kiedy (styczeń-marzec 2015 – odrobaczanie). Nie było możliwe, by młode psy będące szczeniętami w styczniu i marcu 2015 r, były nimi nadal w dniu kontroli mającej mieć miejsce po czterech latach. Dokument ów wzbudzał zatem zasadnicze wątpliwości pod kątem zgodności z faktami. Zwłaszcza, że ostatnia cyfra z daty dziennej kontroli – tj. „9” sugerowała przerobienie z cyfry: „5”. Z omówionych względów Sąd Okręgowy nie znalazł powodów, by dopiero w odwoławczej fazie procesu karnego przesłuchiwać jako świadków osoby spisujące wspomniane dokumenty, a i dalsze jeszcze osoby, gdy oskarżony i obrońca nie prezentowali takiej woli do chwili zamknięcia przewodu sądowego w instancji pierwszej. Zarzuty w tej kwestii pojawiły się pierwszy raz – w apelacji. Sąd Okręgowy nie podzielił nadto postulatów obrońcy, by ogół zachowań M. S. potraktować w kategoriach jednego tylko czynu zabronionego w odniesieniu do całej czwórki psów. Ustalone w sprawie okoliczności wskazywały bowiem, iż przestępny zamiar wyrażający się świadomym zaniechaniem podania zwierząt zabiegom leczniczym, leczeniu i adekwatnej do ich stanu opiece weterynaryjnej, był podejmowany w stosunku do każdego z psów z osobna, nie zawsze też równoczasowo. W rachubę wchodziły zatem odrębne czyny, nie zaś tylko jeden czyn. Obrońca nie ma też racji zarzucając obciążenie oskarżonego kosztami ustanowienia mu obrońcy z urzędu w sytuacji cofnięcia tego obrońcy w związku z udzieleniem pełnomocnictwa obrońcy z wyboru. M. S. nigdy kosztami takimi obciążony nie został. Kwota 1233,19-zł, o jakiej mowa w pkt. 10 zaskarżonego wyroku oddaje spis wydatków poniesionych w postępowaniu przygotowawczym (vide: k – 117) w związku z przeprowadzeniem dowodów z opinii biegłych lekarzy psychiatrów, biegłego lekarza z zakresu weterynarii, a także koszty uzyskania danych o karalności i koszty doręczenia wezwań oraz innych pism. Obciążenie skazanego oskarżonego tą kwotą było w efekcie w pełni uzasadnione. Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił, wskazał i ocenił okoliczności mające wpływ na wybór rodzaju i rozmiaru kar cząstkowych i kary łącznej. Pierwsze z nich są adekwatne do stopnia zawinienia oskarżonego i stopnia szkodliwości społecznej popełnionych występków. Kara łączna natomiast odpowiada zakresowi podmiotowych i przedmiotowych związków pomiędzy poszczególnymi czynami, a także realizuje przesłankę prewencyjnego i wychowawczego oddziaływania wobec liczby dokonanych przestępstw, ich wagi, okoliczności i skutków, jak również przesłankę kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Wysokość jednej stawki dziennej grzywny nie wykracza przy tym poza finansowe i majątkowe możliwości M. S. . Ani kary jednostkowe, ani też kara łączna nie noszą cech rażącej i niewspółmiernej surowości. Okoliczności inkryminowanych zdarzeń, sposób działania oskarżonego w zupełności uzasadniały też zastosowanie środka karnego zakazu posiadania zwierząt i czasu jego trwania oraz orzeczenie nawiązki i jej wysokość. Mając to wszystko na względzie i uznając zaskarżony wyrok za trafny Sąd Okręgowy utrzymał go w mocy. O wydatkach postępowania odwoławczego i o opłacie za drugą instancję orzeczono jak w pkt. 2 wyroku niniejszego.